•   Thursday, 21 May, 2026
  • Contact

Jak można zostać oszukanym?

20 procent połączeń telefonicznych i SMS-ów pochodzi od spamerów i oszustów.

To wszystko jest całkowicie zrozumiałe. Dwukrotnie zostałem zaskoczony, gdy odbierałem telefon, będąc rozproszonym, i rozmawiałem z bardzo miłą i erudycyjną osobą, rzekomo z Google – to było zanim ten przekręt stał się tak powszechny – zaniepokojoną odzyskaniem kontroli nad moją aplikacją pocztową, która została naruszona. W jednej chwili dzwoniący wysyła wiadomość na Twój telefon, którą zatwierdzasz. Rozumiem, dlaczego ludzie się na to godzą.
W obu przypadkach opamiętałem się i odmówiłem udzielenia dostępu. Ale gdybym się na to zgodził, łatwo sobie wyobrazić skalę kradzieży tożsamości i włamań na konta bankowe, które by nastąpiły. Jestem pewien, że to się bardzo często udaje, dlatego ten konkretny trik jest tak powszechny. Te rzeczy ut-rzymują się, bo działają.
Szacuję, że 20 procent połączeń telefonicznych i SMS-ów, które otrzymuję, pochodzi od spamerów i oszustów. To przygnębiające, kiedy się nad tym zastanowić. W dzisiejszych czasach powszechne jest, że takie połączenia są wykonywane przez roboty i sztuczną inteligencję, ale kilka lat temu zajmowali się tym prawdziwi ludzie. Kiedyś zbeształem faceta przez telefon za wybór tej niemoralnej pracy. Wątpię, żeby to cokolwiek dało.
To są powszechne triki; oto kolejna, bardziej podstępna forma oszustwa, która prowadzi do utraty pieniędzy. Ten rodzaj oszustwa opiera się na czymś, co można by nazwać grą pozorów. Sięga głęboko w ludzką psychikę, aby wykorzystać naszą niechęć do przyznania się do błędu. Kiedy oszust potrafi wykorzystać tę wewnętrzną siłę, może naprawdę zarobić.
Jeśli oszustowi uda się wciągnąć cię w oszustwo, nie ma ograniczeń co do tego, ile pieniędzy może ukraść.
Kilka lat temu miałem przyjaciela, który był bardzo wykształcony, ale też bardzo ufny. Pewnego dnia szedł ulicą, gdy elegancko ubrany mężczyzna z eleganckim angielskim akcentem podszedł do niego i poprosił o wska- zówki. Udzielił mu wskazówek i nawiązali rozmowę. W końcu mężczyzna przyznał, że zostawił portfel w domu i potrzebuje pomocy w dotarciu do siostry. Mój przyjaciel dał mu pieniądze, ale nie tylko. Podał mu również dane kontaktowe.
Mężczyzna zadzwonił do niego niedługo później, chętny do odwdzięczenia się, ale też z dłuższą propozycją inwestycji. W tym czasie zostali już swego rodzaju przyjaciółmi. Mój przyjaciel wyczuł, że coś jest nie tak, ale nie posłuchał tej intuicji. Zamiast tego chciał wierzyć, że nie został okradziony za pierwszym razem. Aby się o tym przekonać, wydał kolejne pieniądze, nie raz, ale trzy razy. W końcu stracił tysiące dolarów, zanim zdążył przyznać przed sobą, że jest frajerem.
Ten rodzaj oszustwa opiera się na stanie psychicznym, który opisałem niedawno w artykule zwanym sofizmatem utopionych kosztów. Sofizmat ten polega na przekonaniu, że po poniesieniu kosztu danego zachowania, należy doprowadzić je do końca. Przykładem może być nałożenie sobie zbyt dużej ilości jedzenia na talerz. To błąd. Koszty tylko się zwiększają, jedząc do momentu, w którym poczujesz dyskomfort. Lekcja jest taka, aby nauczyć się minimalizować straty, kiedy tylko jest to możliwe, zmieniając kierunek.
Okazuje się to psychologicznie trudne, ponieważ oznacza przyznanie się do błędu i uś-wiadomienie sobie, że dotychczasowy nakład czasu, energii i pieniędzy był pomyłką i że nie ma sposobu na odzyskanie tych zasobów.
Słyszeliście powiedzenie, że ludzie cenią coś bardziej, jeśli za to zapłacą? To prawda i to jest powód. Chcemy wierzyć, że oddając swoją własność, otrzymamy w zamian coś bardziej wartościowego. Dowodem na to jest sam fakt wymiany: jesteśmy już przekonani, że było warto. Wymaga to szczególnego wysiłku, aby zachwiać tym oczekiwaniem. Dlatego tak powszechny jest błąd utopionych kosztów.
Na tym błędzie zarabiają wielcy oszuści. Kiedy ktoś jest psychologicznie zaangażowany w jakieś działanie, nawet jeśli obawia się, że to oszustwo, trudno go od tego odwieść. Zachowuje iskierkę nadziei, że od początku miał rację i że wszystko dobrze się skończy.
Oto jeden z tych błędów, które słyszę codziennie. Zaprosi mnie prestiżowe miejsce, takie jak CBS News czy The Joe Rogan Experience. Ale przyjrzyj się uważniej. E-mail nie pochodzi z domeny powiązanej z tymi miejscami, ale z Gmaila, na przykład CBSnews. producer@gmail.com. To jest właśnie ta informacja. To nieprawda.
Gdybym odpowiedział, umówilibyśmy się na wywiad. Zarezerwowalibyśmy miejsce i zorganizowali dojazd. Poinstruowaliby mnie, jak się ubrać i jak do tego podejść. A potem, w pewnym momencie, dyskretnie powiedzieliby mi, że muszę uiścić opłatę manipulacyjną lub marketingową. Ludzie tak robią, bo są tak podekscytowani. Zapłać raz, a będą cię ciągle prosić o więcej.
Zadzwoniłem kiedyś do mamy, która powiedziała, że ​​idzie kupić karty podarunkowe dla swojego pastora, który ją o to prosił. Oczywiście jego adres e-mail został zhakowany. Mama mu ufała. Powiedziałem jej, żeby do niego zadzwoniła i potwierdziła. Tak zrobiła. To zaoszczędziło jej setki dolarów. O mały włos. Słyszałem o znanych mężczyznach, którzy otrzymują fałszywe e-maile od producentów filmowych, którzy reklamują film biograficzny. Ludzie z dużym kapitałem tracą trzy czwarte miliona dolarów, goniąc w ten sposób za sławą. To oszałamiające, ale kiedy łączy się wysoki majątek z wielkim ego, nawet osoby wysoce inteligentne mogą paść ofiarą oszustwa.
Inną drogą, którą codziennie otrzymuję, jest ktoś, kto pisze – za pomocą sztucznej inteligencji – wspaniałego i pełnego miłości e-maila, w którym chwali moją książkę. Na koniec pisze, że chciałby wykorzystać swoje niesamowite talenty, aby przyciągnąć więcej uwagi do książki. I chce zapłaty. Jeśli płacisz, nie dostajesz nic w zamian.
Pierwszym krokiem zazwyczaj nie jest płacenie. To prośba o dodanie mojej książki do listy polecanych. Po nawiązaniu kontaktu, kolejne kroki pojawiają się w późniejszych e-mailach. Dla autorów, którzy nie cieszą się dużym zainteresowaniem, to doskonała przynęta. Są po prostu zachwyceni, że ktoś się nimi interesuje.
W czasie pisania tego artykułu otrzymałem trzy takie zaproszenia! Łatwo uniknąć tych oszustw. Wystarczy usunąć e-mail.
Ciężkie czasy gospodarcze rodzą kolejne oszustwa, przekręty, wymuszenia, wymuszenia, oszustwa i oszustwa. Kiedy uczciwe życie staje się trudniejsze, a czasy łatwego zarobku odchodzą w zapomnienie, właśnie w tym miej- scu się znajdujemy. Właśnie dlatego tak wiele filmów nakręconych w czasie Wielkiego Kryzysu przedstawiało codzienne przekręty i oszustwa; stały się one częścią życia. Tak jest i w naszych czasach.
Najlepszą ochroną przed nimi, poza tym, że trudno je schwytać, jest unikanie stanu mentalnego, w którym wierzysz, że płacąc za coś, otrzymujesz coś wartościowego. Często to nieprawda. Bądź gotów szybko przyznać się do błędu i wycofać się przy najmniejszych podejrzeniach, że coś jest nie tak.

Jeffrey A. Tucker/The Epoch Times

Jeffrey A. Tucker jest założycielem i prezesem Brownstone Institute oraz autorem tysięcy artykułów w prasie naukowej i popularnej, a także 10 książek w pięciu językach, ostatnio „Liberty or Lockdown”. Jest także redaktorem „The Best of Ludwig von Mises”. Prowadzi codzienną kolumnę o ekonomii dla The Epoch Times i szeroko wypowiada się na tematy ekonomii, technologii, filozofii społecznej i kultury. Można się z nim skontaktować pod adresem tucker@brownstone.org

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: